Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

znowu się uczę i już nawet nie czytam normalnych książek

trochę podziergałam lalkowo, wyrzeźbiłam też ludzką w rozmiarze chustę z zacnej mieszanki Secret Garden scheepjes. fajna wyszła, ciepła i ciężka i całkiem spora. czekam na możliwość spotkania z Dżoaną, co by jej zdjęcia zrobić. nie udało mi się w tym roku pojechać na rocznicowy zjazd lalkowy, szkoda trochę.
dużo szkoły i dużo pracy. zmęczonam.





lalkowo dziergam głównie gail. bo dobrze się wzór modyfikuje wielkością ładnie wykańcza wszystkie resztki estońskich moich wełen. od czasu do czasu dew drops, z litewskiej cienizny (dwa tygodnie na drutach 0.75 mm)

piątek, 17 stycznia 2014

wzium :)

no i się doturlałam do nowego roku. i nawet zdążyłam zaliczyć pierwszą przecenę (znaczy przekroczyłam smugę cienia, trójka z przodu i te sprawy).
koniec roku dał mi w kość dość mocno, dwie prace przez dwa miesiące były mocno obciążające. L4 nad którym się zastanawiałam w końcu nie wzięłam, dzielnie turlałam się do obu prac, dzielnie wyrabiałam normy sprzedażowe i nic z tego tak na prawdę nie wynikło. ale mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, nie zna życia, kto nie robił w handlu.  (połowę tego co zarobiłam w drugiej pracy wydałam już nędznie na Ozziego, a miało być na Camino).
na drutach dzieje się znowu dużo - w tym roku udało mi się skończyć prezent Marzenki o czasie!, a poza tym mam kilka niedokończonych projektów. Grey pana męża ma szansę się zakończyć, szaliczek w rainbowa zrobiony (w międzyczasie powstały jeszcze trzy, już mają nowych właścicieli), moja color affection w połowie (plus już mam włóczkę na następną), szary estończyk niedługo będzie obchodził rocznicę dziergania (ale może go skończę) i mam jeszcze prawie prawie skończony szmaragd z ręcznie farbowanej/przędzionej mięsistej włóczki z moherem.
w kłębkach czeka holst na szal dla mamy, moja arucania od pana męża na chustę, malabrigo sock jeszcze nie wiem na co, no i kupiony okazyjnie tweed rowana (też nie wiem na co).
zdjęcia będą myślę jutro :)

wyzwanie czytelnicze zakończyłam na 30 pozycjach, w tym roku na liczniku mam już 2. zobaczymy czy uda mi się poprawić rekord (do śledzenia w kartach powyżej).

tymczasem mamy nowych domowników. do naszego Siwego (pan świnka) dołączyli chłopcy-laboranci-tymczasy. jeden zostaje na stałe, drugi idzie niedługo do adopcji. (bo się zaczęłam w stowarzyszeniu świnkowym udzielać).


nowy świnek na zdjęciu - Strzałka. samiec, polabo, obecnie w trakcie leczenia, ale idzie ku dobremu.

druciarskie zdjęcia też będą, żeby nie było :)

środa, 3 listopada 2010

warszawa. prezent

w związku z jutrzejszą moją wyprawą do ihit po wyniki badań - by poprawić sobie nastrój kupiłam książkę.


moje SZALeństwo narasta.

w planie zakupowym, ale to już po powrocie, mam gręple ręczne i tonę czesanki z jednego z moich ulubionych czesankowych sklepów

sobota, 23 października 2010

nowe książki

dziś odebrałam nowe książki. jedną o przędzeniu, drugą o moim najnowszym szaleństwie - szalach estońskich. niestety spałam zbyt długo i nie zdążyłam wyskoczyć przed zamknięciem do ulubionego sklepu włóczkowego po moher na chustę. nadrobię w poniedziałek.
moje zdolności drutowe nie są imponujące, ale nauczyłam się już robić mitenki z wrabianym kciukiem. (przez dodanie klina:] ). zdjęcia standardowo z opóźnieniem, światła tradycyjnie dobrego brak a lampa aparatu nie najlepsza już niestety.
książka o szalach estońskich


książka o przędzeniu


wracając do książek. jedna jest po angielsku, a druga po estońsku, jednak z bardzo przejrzystymi schematami i międzynarodowym oznaczeniem symboli. zaczynam więc nowy etap drutowania.
tymczasem przędę na rozpadku merynosowe czesanki wymieszane na grzebieniu. i z jednej z nicg dziergam na drutach szalik dla Ani.

niedziela, 10 października 2010

książki

zrobiłam zakupy. przychodzą co prawda częściami, ale i tak jestem szalenie zadowolona. wszystkie oczywiście przez internet. ostatnia zdobycz: