Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2013

na drutach

na drutach ukończona czapka dla Justyny.
z boskiego malabrigo rios (kolor solis). krasnoludkowa, "za duża" ze wstążką.




kolejna Andrzejowa zrobiona, na razie do szuflady. czekam na feedback od klientki z etsy.
dzieję kolejną czapkę, tym razem kapelusik, również z malabrigo. 
sweter pana męża nabiera kształtu - w koncepcji przynajmniej.

jestem w stresie, gdyz jutro zaczynam nową pracę. tylko na godziny i dorywczo, w świetlicy dl adzieci. Pracownia Sztuk Wszelakich w Strefie Rozwoju. dotychczasowa główna praca, niestety, nadal zostaje główną praca.

smutki ciągle są.

niedziela, 25 listopada 2012

Akademia Łucznica

wróciłam. przez ostatni tydzień bawiłam na kursie tkactwa tradycyjnego w Akademii Łucznica w Łucznicy niedaleko Pilawy (pod Warszawą). Maiłam najfantastyczniejsza z możliwych nauczycielkę- panią Anię Bałdygę i najfantastyczniejsze z możliwych współspaczki - Kasię-Rykę, Kasię i Asię.

uwaga lojalnie ostrzegam, zdjęć będzie bardzo bardzo dużo.

wieś Łucznica jest bardzo niewielka - spacer od tablicy do tablicy  zajmuje jakieś 30 minut


kurs (trzeba dodać że był to kurs zawodowy, dający możliwość otwarcia własnej pracowni) odbywał się w bardzo zacnym, acz lekko zaniedbanym dworku. taki standard kolonijny, przynajmniej w budynku hotelowym (czworaki). skrzypiące parkiety, boazerie w pokojach, pokoje wieloosobowe (czwórki) i łazienka na korytarzu do wspólnego użytku (acz odnowiona i bardzo czysta). w cenie kursu jest zakwaterowanie i wyżywienie- panie kucharki bardzo się starają i jedzenie jest pyszne.

budynek główny ośrodka- tu mieszczą się sale konferencyjne, sala kominkowa, kuchnia, stołówka, część pokoi gościnnych i administracja

pracowania tkacka mieści sie w budynku hotelowym ( w drugim skrzydle) i jest dość obszerna. Akademia dysponuje pięcioma warsztatami tkackimi - cztery są pełnowymiarowe, drewniane i lekko podgryzane przez drzewne żyjątka, ostatni jest metalowy (głośno pracujący) i nieco mniejszy.

a to już ja męcząca metalowe krosna

i jeden z drewnianych warsztatów


kurs zaczyna się od wprowadzenia do materiałoznawstwa i omówienia części składowych warsztatów. po pięciu dniach tkania i co ważniejsze przygotowywania krosien do pracy odkryłam z zadziwieniem, że moje duże domowe krosna są boskie. i że nie będzie mi tak ciężko je złożyć i przygotować do pracy. i że wszystkie części krosien, choć wyglądają na bardzo prowizoryczne (vide krzyżulec związany kawałkiem sznurka czy szmatki) są tak na prawdę w pełni przemyślane i nie można ich było wykonać lepiej.

krzyżulec podczas nakładania osnowy na krosna
nauczyłam się podczas kursu jak wykonać osnowę (yay!) i co ważniejsze jak osnuć krosna (jeszcze większe yay!) i jak tkać prosty splot płócienny na przykładzie szmacianego dywanika i wełnianego bieżnika. przez chwilę również przysiadłam do czteronicielnicowych jednak okazało się to dla mnie totalnym kosmosem (a nauka tkania dwuosnowówek i czteronicielnicówek jest tematem drugiego stopnia kursu).

nakładamy osnowę



a tu snujemy juz same - Asia i Kasie-Rybka
zrobiłam osnowę na moje własne krosna, leży teraz bezpiecznie w sypialni-pracowni i czeka na chwilę wolnego kiedy to z pomocą Pana Męża zmontuję moje krosna. ^^

sporo jeszcze zostało do opowiedzenia o kursie, zatem ten post będzie miał część drugą. ^^

piątek, 16 listopada 2012

rękawiczki

poszły już w świat, stąd zdjęcia bardzo kiepskie, na szybko przy suszeniu zrobione. w komplecie z szalikiem i czapka. wszystko z tęczowej kauni.

znikam teraz na tydzień w wielki świat. warszawa a chwilę później przystanek w Łucznicy na kursie tkackim.

UPDATE: rękawiczki są do wzięcia

niedziela, 11 lipca 2010

tour de Grunwald. 2... pokaz na Zamku w Olsztynie

Dzięki gościnności Konwentu Św. Piotra z Olsztynka wraz z Gosią i Darkiem wzięłam udział w turnieju na zamku.poudzielaliśmy się w scenkach, Darek postrzelał z hakownicy, a w między czasie zrobiłam Gosi krótki kurs przędzenia na wrzecionie. nie byłabym sobą nie mając pod ręką niczego do szycia, zatem wykańczałam nowy dublet małżonka.
przede mną jeszcze trochę szycia na Grunwald, ale jest zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku:]



zdjęcia zrobiła nam Marta

wtorek, 29 czerwca 2010

warsztaty

podczas ostatniego weekendu uczyłam się w Pracowni na Kaszubach jak prząść wełnę na wrzecionie i kołowrotku. Spotkanie było urocze! i bardzo wiele się nauczyłam. okazało się, że moje wrzeciono jest jednak odpowiednie i udaje mi się prząść na nim coraz cieńszą i coraz równiejszą co najważniejsze wełnę:]
czekam teraz na mój pierwszy, własny kołowrotek.
zatem, gdy tylko uprzędę nieco więcej, a kołowrotek przybędzie dorobię zdjęcia:]

niedziela, 29 listopada 2009

warsztaty

skończyłam właśnie dwudniowe warsztaty witrażownictwa. było bardzo pozytywnie. sporo się nauczyłam i zrobiłam dwa spore projekty. ufff. wiem już również, że krojenie szkła wymaga sporo siły, a lutowanie wiąże się z używaniem spoiwa (co potrafi boleć:]). zdjęcia będą, ale dopiero w okolicy świąt. co by niespodzianek przed czasem nie zdradzać.