Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przędzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przędzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 września 2013

dziergadełka

szaliczek, z ręcznie przędzionej alpaki. ekstremalnie miękki i ciepły.
 230 x 24 cm. do wzięcia :)

modelką jest Julia, zdjęcia zrobione w olsztyńskiej Bubble Tea









środa, 16 marca 2011

nowe wrzeciono

dogadałam się z nowym wrzecionem.
jest bardzo lekkie, przędzie się na nim cieniutkie nici. po poważnej rozmowie kręci się ładnie i dość długo. jestem zadowolona z zakupu.





na zdjęciach merynos na nowym wrzecionie. mam w planie ukręcić go w 3ply (z tego toffi, który właśnie jest w produkcji plus beżowy i capuccino; każdego mam po 100gram)



---------------------------------------------------------
na podstronie nowa porcja kolczyków. wybierajcie:]

poniedziałek, 14 marca 2011

czas na nowe wrzeciono - progres

dziś, fantastycznie zapakowane, przybyło do mnie moje nowe wrzeciono:]
produkcji Apaczomira.
jeszcze go nie wypróbowałam, ostatnimi czasy spędzam dni w łóżku. jakieś choróbsko mi się pryzplątało.

nie mam też jeszcze własnych zdjęć nowego nabytku, dlatego też posłużę się zdjęciem producenta.

moje to nr4. dębowe:]

środa, 9 lutego 2011

czas na nowe wrzeciono

i tak oto dobiegł kresu żywot mojego wrzeciona. przędłam na nim kilka dobrych miesięcy, wiele razy zaliczało upadki na podłogę- i taka z płytek i taką z drewna, bruk, ziemię, błoto, asfalt, kocie łby i trawę. i przezywało te wszystkie upadki bez uszczerbku. aż nadszedł jego kres, co najgorsze nie wiem nawet konkretnie kiedy. gwoździem do trumny musiało być dzisiejsze spotkanie z podłogą u mnie w pracy, gdzie na spotkaniu koła dzielnych dziergaczek przędłam sobie karmelowego merynosa. gdy wyjęłam wrzeciono z plecaka w domu zdążyłam nawet ukręcić kilka metrów nici zanim zauważyłam, że przęślikowi brakuje mniej więcej jednej trzeciej powierzchni. nie zdążyłam nawet zrobić mu zdjęcia zanim zupełnie się nie rozpadł.

to, co zostało z mojego wrzeciona:]

przęślik rozpadł się na trzy części. odnalazłam tylko dwie



zatem czas na nowe wrzeciono. może tym razem Kromski?

niedziela, 23 stycznia 2011

niedziela to nie jest dzień na przędzenie

jak w temacie. niedziela to nie jest dzień na przędzenie. chciałam się zrelaksować przy kołowrotku, a mam mnóstwo wełny do przerobienia, i tej surowej i merynosa i luksusowej alpaki  oraz baby alpaki. (co prawda alpak boję się ruszać, takie są fantastyczne i nie chcę ich zniszczyć). wyciągnęłam kołowrotek, przygotowałam sobie wełnę i zaczęłam kręcić. i było gorzej niźli wtedy, gdy zaczynałam nauki u Eli. nie ukręciłam nawet pięćdziesięciu metrów. nić nie sprzędłam, gdyż nawet na szpulkę kołowrotka nie mogłam lidera nawinąć. rwało się wszystko i w każdym momencie. jedna wielka masakra.
mam nadzieję, że w poniedziałek będzie lepiej.

piątek, 7 stycznia 2011

druty

dziergam namiętnie.
SZALeństwo trwa:]
spadł z drutów niestety, ale i wzór przestał mi się podobać. pójdzie do prucia.

wzór łatwy, będzie prezentem. zabrakło mi jednak włóczki, czekam teraz na dostawę.

oba szale dziergam z kaszmiru Himalaya. włóczka jest miękka i przyjemna wielce.\

udziergałam również, częściowo z wełny ręcznie przędzonej:] sweterek dla pewnego młodzieńca, który całkowicie mnie zawojował. miał znaleźć się u niego pod choinką, jednak ze względu na rozmaite fluktuacje to się nie udało. lekko spóźniony trafi do adresata pocztą.

renifera wrobiłam w kupną czerwoną włóczkę moją własną, ręcznie sprzędzioną wełną:]

a tutaj w całości. rozmiar, mniej więcej 76

czwartek, 16 grudnia 2010

kołowrotki

moja nieoceniona szefowa przywiozła mi kołowrotki. w dzierżawę:] wyszperane u teścia (pozdrawiam serdecznie).
szpulki 
działające kółko

kółka są wiekowe, ale w niezłym stanie. jeden saksoński, drugi pionowy. pionowy jest kompletny i działa:] ma nawet zwijarkę i dwie dodatkowe szpulki. napęd pojedynczy, koło nieco wypaczone.
wrzeciono i skrzydełko w całkiem niezłym stanie
nieco wypaczone koło. elastyczny sznurek spada po kilku obrotach

saksoński jest w nieco gorszym stanie, na spróchniała listwę, odpadła mu noga i brakuje pedałka. napęd powójny, koło wygląda na niewypaczone, jednak nie testowałam go jeszcze.
dodatkowo do zestawu dostałam profesjonalne krzesełko:]

reszta zdjęć niestety została na serwerze w pracy. w najbliższym czasie postaram się uzupełnić galerię:]

poniedziałek, 29 listopada 2010

mam, mam, dotarły:]

dotarły moje ręczne gręple :]. są fajowe. pobawiłam się już nimi nieco i widzę, że zajmie nam trochę czasu dojście do pełnego porozumienia. ale i tak są fajowe, a wymieszane na nich próbki czesanki wyglądają obłędnie.

tymczasem przędę znów na rozpadku - kołowrotku, który zaczyna być bardziej posłuszny. nadal niestety kręci się tylko w jedną stronę, ale mam coraz śmielsze podejrzenia, że przyczyną tego stanu rzeczy jest sznurek. Paweł podsunął mi pomysł żeby wymienić sznurek na rzemień, najlepiej montowany na mokro. korci mnei do wypróbowania tego pomysłu.
mam do sprzędzenie wielgachny wór wełny. i górę czesanki.

w pracy zrobiłam warsztaty z filczaków. wyszło świetnie. planuję teraz przędzenie, zważywszy że w tym tygodniu moja nieoceniona kierowniczka przywiezie mi od swego teścia, jak mówi, duuuży kołowrotek. :]

znowu zamarzyłam sobie krosna. najlepiej takie jakie ma Ela. ale harfa od Kkromskich też może być:]

zdjęcia tradycyjnie jutro, przy lepszym świetle zrobię.


------------------------------------
czy ktokolwiek może mi powiedzieć jak dodać strony w blogerze? znalazłam odpowiedni gadżet w edycji bloga, ale nie mam pojęcia jak taką stronę-podstronę zrobić. łopatologicznie poproszę:]

niedziela, 17 października 2010

niedzielne aktywności

primo, naprawy mojego rozklekotka-kołowrotka. tym razem niezbędny był młotek i niezastąpiony klej kropelka. ale już wszystko działa, więc mogę sprząść kolejną porcję mieszanych na grzebieniu merynosów na szal dla Ani. wełna jest wielce artystyczna, a moje zdolności druciarskie niezbyt imponujące, ale jakoś to nam idzie.

secundo - joga.
postanowiłam zacząć praktykować i zaczęłam.:]
nie mam na razie funduszy by zapisać się na kurs bardziej profesjonalny zatem zaopatrzyłam się w książki i przystąpiłam do dzieła.


nie mam pojęcia czy dobrze wykonuję poszczególne asany, ale najważniejsze, że jak na razie, czyli po pierwszym dzisiejszym treningu jestem bardzo zadowolona:]

niedziela, 10 października 2010

książki

zrobiłam zakupy. przychodzą co prawda częściami, ale i tak jestem szalenie zadowolona. wszystkie oczywiście przez internet. ostatnia zdobycz:

poniedziałek, 20 września 2010

zaległe zdjęcia i nowe. kobiety do grzebieni:]

 zaległe zdjęcie uprzędzionej polskiej owcy. mam tego już kilka motków:]


po wczorajszych odwiedzinach znajomych i wycieczce krajoznawczej do marketu budowlanego wzbogaciłam się o super grzebień do mieszania wełny. Przemek był tak zafascynowany tym, co będę na grzebieniu robić, że zmontował mi go w godzinkę w warsztacie, podczas gdy Ania i ja szykowałyśmy kawkę i muffiny. Grzebień jest przezacny, deska sosnowa i ponad 70 gwoździ:



grzebień został od razu przetestowany. Ania wybrała sobie czesanki, wymieszałam je na grzebieniu, przęślikiwm ze starego wrzeciona (zamiast guzika) pozbierałam czesankę w taśmę.


następnie, co by Przemkowi pokazać jak to wszystko działa sprzędłam Aniną czesankę. Przemysław w międzyczasie, gdy ja bawiłam się grzebieniem, rozłożył mój kołowrotek na części pierwsze, prześledził mechanizm jego działania i twierdzi, że ma juz pomysł jak go usprawnić.


przede mną jeszcze drugie tyle Aninej czesanki. planuję skręcić ją w 2ply, i z tak przygotowanej wełny zrobić, o zgrozo, rękawiczki z jednym palcem. wena to merynosy (australijskie i nowozelandzkie, z resztek czesanek które filcowałam).
barwniki naturalne, które zebrałam w lesie ostatniego dnia urlopu już się ładnie podsuszyły. zabawę z farbowaniem zacznę gdy doprzędę więcej białej wełny.

wtorek, 14 września 2010

kołowrotek.

dostałam przesyłkę z trzema kilogramami (a może więcej) wypranej, zgręplowanej wełny z polskich owiec. pełna obaw zasiadłam do mojego strasznego kołowrotka i zaczęłam prząść. i o dziwo idzie całkiem nieźle:] (mam już jedną pełną szpulkę) co prawda nitka jest nierówna (momentami artystyczna), ale nie rwie się zbytnio.
problematyczny natomiast jest kołowrotek, musiałam potraktować go klejem. dodatkowo okazało się że jedna ze szpulek do niczego się nie nadaje, otwór w niej nawiercony ma się nijak wielkością do średnicy pręta we wrzecionie.
postanowione zatem, oszczędzam na Kromskiego!

(na zdjęcia jest niestety zbyt mało światła)