Pokazywanie postów oznaczonych etykietą steampunk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą steampunk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2013

candy w Japonii i lalkowe wyzwanie

u DwóchKotów rozdawajka ^^

z kolei na polu rękodzielnym powstał pierwszy zestaw ubranek dla lalki (okropnie nie w moim typie) z serii Monster High.
szyty zupełnie ręcznie, z szarej wełny z koronkami. zapinany na rzepy (velcro) z modyfikacjami w rękawach.

wykrój oparty na Janet Arnold, Patterns of Fasion. (szczęśliwie posiadam wszystkie części tej publikacji^^)

ciuszki szyło się dość uciążliwie. przede wszystkim przez  skoliozę lalki i jej niesamowicie denerwujące dłonie.




obraz ogólny powyżej :] żakiet zapinany jest z przodu, spódnica z boku. na spódnicy drapowanie (początkowo miało być całkowicie zdejmowalne, w końcu, by się lepiej układało musiałam je jednak przyszyć). jako że drapowanie jest z dość dużej ilości tkaniny, pominęłam turniurę.
i jeszcze kilka szczegółów:






niedziela, 19 lutego 2012

bo steampunk jest cool

w końcu jest. zaanonsowana w poprzednim poście wiktoriańska królica. praca nad nią trwała około dwóch tygodni, z doskoku. gdybym miała więcej czasu pewnie uwinęłabym się zdecydowanie szybciej.


samo ciałko jest oparte na nowym, wydaje mi się lepszym zdecydowanie, wykroju. nowością jest wszycie główki jako oddzielnej części, dzięki czemu uzyskuję ramiona i inne wszycie kończyn. tkanina na ciałko to biała wełna, resztki z mojej nieudanej cotehardie.

zabawa tak na prawdę zaczęła się gdy przyszło do szycia ubranek:]


żakiecik powstał na podstawie wykroju z Patterns of fashion Janett Arnold, spódnica takoż. ubranko nie jest sztywnym odwzorowaniem wykroju z epoki. spódnicę uszyłam tak samo, jak mój kostium sylwestrowy - jest dwuczęściowa. spodnia spódnica jest gładka, z niewielkim trenem, na nią zaś nakładana jest draperia. kuperek powstaje dzięki małej oszukanej turniurze.

najwięcej radochy miałam z cylinderkiem. :]

piątek, 6 stycznia 2012

nowości. steampunk mode

po pierwsze sylwestrowe ciuchy z steampunku po części okazały się klęską, po części zwycięstwem. babskie kreacje wyszły nadspodziewanie dobrze, męskie tragicznie. ale się nie poddajemy i będziemy działać dalej. dzięki Kasi Kunickiej wiem już co i jak i gdzie zrobiłam źle, jeśli chodzi o surdut. obczaiłam też w necie jak zrobić, w dość łatwy sposób, genialnie wyglądające gogle, zatem steampunk mode nie odejdzie na pewno do lamusa.
nie mam niestety wielu zdjęć z sylwestra, moja suknia na tych, które posiadam, widoczna jest jedynie z frontu, a powinna być ukazana z profilu - dopiero wtedy widać turniurę i drapowany ogon. nieskromnie powiem, że wyszła genialnie:D


gorset jest stalowy! prawdziwy, 28 calowy i zasznurowany niemal do końca ( a początkowo bałam się, żę nie wejdę w 32 cale:D). resztę zrobilam sama. powstała też mała kolekcja fascynatorów:]



oto jeden z nich, zrobiony na bazie kapelutka z H&M.

powstały też nowe króliki, są do wzięcia:D



sobota, 24 grudnia 2011

reniferu.

mężowi do pracy upiekłam. stado reniferu.



muffiny z cynamonem i piernikowym smakiem i jeszcze z wiśniami kandyzowanymi. nie żebym była taka kreatywna, niestety, pomysł podpatrzony na Kwestii Smaku.

robótkowo, jak zwykle mam na drutach miliard rzeczy i tęsknie patrzę na nowe włóczki ale, że urodziny niedługo moje, to sobie prezent zrobię i przepuszczę majątek na merynosa i kid silk haze mohair. 
udziergałam rękawiczki, hurtowo na prezenty:D na drutach zaś mam estończyka z przygodami (z fioletowego lace scrumptios),z przygodami gdyż spadł mi już z drutów dwa razy; mój sweter - miała być dahlia, będzie coś własnego projektu i raglanem od góry, bezszwowo; moja czarna gail z angory ram, chyba od roku, i skarpetki dla Pawła.

w szyciu mam z kolei ciuchy steam punkowe. mam nadzieję, że jak raz a dobrze do nich zasiądę to i przez święta uda mi się je skończyć.

życiowo z kolei znowu uświadomiłam sobie, że nie nic zupełnie nie jest nam dane raz na zawsze. zły listopad się skończył, grudzień jest nieco lepszy. mam nadzieję, że styczeń będzie już zupełnie w porządku. 
staram się pamiętać o mojej karmie i myśleć w taki sposób, by jej nie psuć. zła karma zawsze wraca. dobra zresztą też.

czwartek, 19 maja 2011

steampunk mode. spódnica.

steampunk mode. spodnia spódnica ze śliwkowej tafty już skrojona.

oczywiście z okazji wolnego dnia w pracy złapałam jakieś bardzo niefajne zatrucie pokarmowe i pewna część mojego ciała upodobniła się do jesieni średniowiecza, albo nawet zimy renesansa.

tafty wystarczyło idealnie na wykrojenie pięciu części spódnicy spodniej. zatem czekają mnie zakupy tkaninowe:]
spódnica jest do kostek, z lekkim trenem.w obwodzie u dołu powinna mieć nieco ponad 4 metry. jutro akcja zszywanie:] i jeśli się uda rozkminianie gorsetu.

środa, 18 maja 2011

steampunk mode on

wkręcam się w steam punk.

 zdjęcie z sieci
nie mam co prawda jeszcze gdzie się wybrać na jakąś tematyczną imprezę, ale stylizacja w tym temacie jest zniewalająca. wygrzebałam w szafie kilka metrów śliwkowej tafty kupionej wieki temu, zdaje mi się że na spódnicę z Burdy, na neowiktoriańską suknię będzie jak znalazł. douczam się właśnie jak takową uszyć.
trochę przeraża mnie, bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak, wizja robienia turniury i modelowania spódnicy, tak żeby miała tę śliczna kaskadę na tyłku. ma być jedna spódnica, jakoś wymyślnie krojona, czy dwie - podstawowa i nakładana na nią część z kaskadą?
mam już wykrój na gorset, zastanawiam się tylko czy do usztywnienia dać trzcinki i listewki czy też może pójść w plastikowe/metalowe fiszbiny z pasmanterii? swoja drogą, wykrój gorsetu jest generalnie mocno skomplikowany i bardzo również przerażający.
nie odpuszczę fascynatora, takiego z woalką.  :]
wypatrzyłam sobie na etsy pasujące buty, problem w tym, że w stanach i że strasznie drogie, a po moich ostatnich szaleństwach zakupowych, którymi się tu jeszcze nie chwaliłam, wydrenowałam sobie konto.

czeka mnie jeszcze szycie męskiego zestawu steampunkowego dla małżonka. na pewno płaszcz z pelerynką, na pewno spodnie, na pewno koszula z żabotem i kamizelka z mojej śliwkowej tafty.no i skórzane rękawiczki bez palców. do tego jeszcze gogle (wypatrzone na etsy), kompas (etsy), zegarek z dewizką (etsy, bądź e-bay), buty, laseczka.
co mnie niezmiernie cieszy małżonek wstępnie zaaprobował plan przeobrażenia steampunkowego.

 zdjęcie z sieci
mam nadzieję, że wyrobimy się ze stylizacja na sylwestra, chyba że znowu zmieni mi się koncepcja.