wkręcam się w steam punk.
zdjęcie z sieci
nie mam co prawda jeszcze gdzie się wybrać na jakąś tematyczną imprezę, ale stylizacja w tym temacie jest zniewalająca. wygrzebałam w szafie kilka metrów śliwkowej tafty kupionej wieki temu, zdaje mi się że na spódnicę z Burdy, na neowiktoriańską suknię będzie jak znalazł. douczam się właśnie jak takową uszyć.
trochę przeraża mnie, bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak, wizja robienia turniury i modelowania spódnicy, tak żeby miała tę śliczna kaskadę na tyłku. ma być jedna spódnica, jakoś wymyślnie krojona, czy dwie - podstawowa i nakładana na nią część z kaskadą?
mam już wykrój na gorset, zastanawiam się tylko czy do usztywnienia dać trzcinki i listewki czy też może pójść w plastikowe/metalowe fiszbiny z pasmanterii? swoja drogą, wykrój gorsetu jest generalnie mocno skomplikowany i bardzo również przerażający.
nie odpuszczę fascynatora, takiego z woalką. :]
wypatrzyłam sobie na etsy pasujące buty, problem w tym, że w stanach i że strasznie drogie, a po moich ostatnich szaleństwach zakupowych, którymi się tu jeszcze nie chwaliłam, wydrenowałam sobie konto.
czeka mnie jeszcze szycie męskiego zestawu steampunkowego dla małżonka. na pewno płaszcz z pelerynką, na pewno spodnie, na pewno koszula z żabotem i kamizelka z mojej śliwkowej tafty.no i skórzane rękawiczki bez palców. do tego jeszcze gogle (wypatrzone na etsy), kompas (etsy), zegarek z dewizką (etsy, bądź e-bay), buty, laseczka.
co mnie niezmiernie cieszy małżonek wstępnie zaaprobował plan przeobrażenia steampunkowego.
zdjęcie z sieci
mam nadzieję, że wyrobimy się ze stylizacja na sylwestra, chyba że znowu zmieni mi się koncepcja.