środa, 29 stycznia 2014

środowe wspólne dzierganie i czytanie

pochorowałam się i siedzę w domu. czuje się jednak na tyle dobrze, że dziergam i czytam, z naciskiem na czytam. a że dałam sobie dyspensę od ambitnej literatury, połknęłam już trzy tomy Crossa i w końcu wzięłam się za bary z Greyem. (trochę wstyd, ale co tam).
dziergam ufoki, z dawien dawna zalegające w koszyku z robótkami. pod kolor książki, same szare historie.


mój niekończący się szary estończyk, powoli nabiera ostatecznego kształtu. no i jeszcze Grey mego pana męża.
i znów zaczynam part-time'owy romans z Empikiem.

sobota, 18 stycznia 2014

ratunku, co robić

coś mi się skopało w przegladarce?/blogspocie?
w każdym razie nie widzę gadżetu z facebooka ani panelu nawigacyjnego w górnym pasku.

ratunku, co robić?

piątek, 17 stycznia 2014

wzium :)

no i się doturlałam do nowego roku. i nawet zdążyłam zaliczyć pierwszą przecenę (znaczy przekroczyłam smugę cienia, trójka z przodu i te sprawy).
koniec roku dał mi w kość dość mocno, dwie prace przez dwa miesiące były mocno obciążające. L4 nad którym się zastanawiałam w końcu nie wzięłam, dzielnie turlałam się do obu prac, dzielnie wyrabiałam normy sprzedażowe i nic z tego tak na prawdę nie wynikło. ale mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, nie zna życia, kto nie robił w handlu.  (połowę tego co zarobiłam w drugiej pracy wydałam już nędznie na Ozziego, a miało być na Camino).
na drutach dzieje się znowu dużo - w tym roku udało mi się skończyć prezent Marzenki o czasie!, a poza tym mam kilka niedokończonych projektów. Grey pana męża ma szansę się zakończyć, szaliczek w rainbowa zrobiony (w międzyczasie powstały jeszcze trzy, już mają nowych właścicieli), moja color affection w połowie (plus już mam włóczkę na następną), szary estończyk niedługo będzie obchodził rocznicę dziergania (ale może go skończę) i mam jeszcze prawie prawie skończony szmaragd z ręcznie farbowanej/przędzionej mięsistej włóczki z moherem.
w kłębkach czeka holst na szal dla mamy, moja arucania od pana męża na chustę, malabrigo sock jeszcze nie wiem na co, no i kupiony okazyjnie tweed rowana (też nie wiem na co).
zdjęcia będą myślę jutro :)

wyzwanie czytelnicze zakończyłam na 30 pozycjach, w tym roku na liczniku mam już 2. zobaczymy czy uda mi się poprawić rekord (do śledzenia w kartach powyżej).

tymczasem mamy nowych domowników. do naszego Siwego (pan świnka) dołączyli chłopcy-laboranci-tymczasy. jeden zostaje na stałe, drugi idzie niedługo do adopcji. (bo się zaczęłam w stowarzyszeniu świnkowym udzielać).


nowy świnek na zdjęciu - Strzałka. samiec, polabo, obecnie w trakcie leczenia, ale idzie ku dobremu.

druciarskie zdjęcia też będą, żeby nie było :)

środa, 27 listopada 2013

w pierścieniu ognia

nie mogło być pięknie (skoro ogarniam dwie prace i sprawia mi to radość) coś się musiało pokrzaczyć. i się pokrzaczyło dziś rano, gdy turlając się do pracy nr 2 spadłam z krawężnika (niebotyczne 10 cm) i skręciłam kostkę. radośnie podreptałam do roboty, odstałam swoje za pultem (niczym żena) i zaliczyłam wizytę na izbie przyjęć. jak to na izbie, nikomu się nie spieszyło, pan ortopeda mnie obmacał (całe 7 sekund) i orzekł, że owszem skręcona jest kostka moja, ale generalnie to nic mi nie jest. (a boli i spuchła). i mam teraz zagwozdkę co by tu uczynić. truptać do prac nr 1 i 2 czy kopnąć się do POZu po L4?

zaliczyłam również kino z mamą.
i zapatrzyłam się na dziergadełka z Igrzysk Śmierci, części drugiej.


zdjęcie z internetów. i nawet włóczkę mam, i druty grube. aż sobie poeksperymentuję :)

niedziela, 24 listopada 2013

czasu mało

czasu mało, pracy bardzo dużo. ciągnę drugi etat (a raczej 3/4 etatu) i nie mam czasu na nic. jeść, spać, do pracy i tak do końca grudnia.
co nieco się dzierga, nowa praca ogarnięta, dodatkowa praca całkiem znośna (empik) i jakoś idzie.

czwartek, 17 października 2013

rogata czapka (tiny owl knits)

uwielbiam projekty tiny owl knits. tym razem rogata czapka. na spacery w lesie, żeby uciąć sobie pogawędkę z jeleniami :)

zdjęcia kiepskie, z ręki i w dodatku do lustra.




technicznie- druty nr 4, alpaka dropsa plus jakaś nieoznaczona wełna z resztek. i troszkę różowej bawełny w uszach. 
szydełko nr 3,5.

czasowo- dwa wieczory.

tymczasem na drutach mam sweter pana męża i czas go wreszcie skończyć. ^^

z drutów zdjęłam też sweet dreams, czeka do blokowania. do obfocenia tymczasem mam jeszcze dwie pary nadgarstkogrzejek z resztek malabrigo.

czwartek, 10 października 2013

jeżyk

udziergany z resztek rozmaitych włóczek. alpaka, bliżej nieokreślony akryl, jakaś wełna i bawełna też się znalazła. roboty góra na godzinę, plus szydełkowe jabłko. dla dobrego ducha, mieszkającego w Irlandii.




wiem, że już dotarł na miejsce, więc mogę go wkleić i tu :)